Porażki Jagiellonii i Lecha z belgijskimi klubami

Kategorie Liga Europy, Magazyn, Wiadomosci pilkarskie / z Adam Maciejewski

Vlad1988 / Shutterstock.com

Porażki Jagiellonii i Lecha z belgijskimi klubami

Vlad1988 / Shutterstock.com

Vlad1988 / Shutterstock.com

Wczoraj aż dwa polskie kluby rywalizowały w eliminacjach do Ligi Europy z zespołami z Belgii.

Niestety obaj polscy przedstawiciele przegrali. Jagiellonia na własnym boisku okazała się słabsza od Gent, a Lech nie miał szans w wyjazdowym starciu z Genk.

Jak równy z równym

Po losowaniu zarówno Jaga, jak i Kolejorz nieszczególnie mogli się cieszyć z rangi rywala. Na przeszkodzie polskim klubom stanęły solidne belgijskie ekipy, dlatego też wcale nie miało być łatwo. Plusem trafienia na Gent i Genk było to, że w przypadku ich przejścia polskie drużyny przejmą ich współczynnik i w ostatniej rundzie eliminacyjnej będą rozstawione. W Białymstoku Jagiellonia podejmowała Gent, czyli drużynę, w której gra obecnie były piłkarz warszawskiej Legii, Vadis Odjidja-Ofoe. Drużyna ze wschodu Polski walczyła dzielnie i w całym meczu statystyki obu zespołów są dość wyrównane. To jednak przeciwnicy zdobyli jedyną bramkę w meczu.

Nie dotrwali

Gdy mecz zbliżał się do końca, kibice zgromadzeni na stadionie zakładali, że zakończy się on bezbramkowym remisem, bądź Jaga wciśnie w końcówce jeszcze jedną bramkę. Okazało się jednak, że to Gent zadał cios w 85. minucie. Gola zdobył David i Belgowie skromnie wygrali, wracając do Belgii z dobrym rezultatem. Na wyjeździe podopieczni Ireneusza Mamrota będą już mieli trudniej, ale wciąż mają szanse na awans. W Belgii grał wczoraj natomiast Lech, który mierzył się z Genkiem. Ivan Djurdjević zdecydował się na dość defensywne ustawienie, z nawet czwórką defensorów. Genk natomiast miał czym postraszyć i w końcu zdołał rozmontować szczelną obronę rywala.

Gol do szatni

Lech przez pierwsze czterdzieści minut bronił się poprawnie i był coraz bliżej schodzenia do szatni, mając w garści bezbramkowy remis. Wtedy jednak rzut rożny wykonali gospodarze. Piłkę otrzymał Malinovsky i mijając zwodem rywali, uderzył on mocno tuż przy słupku. Jasmin Burić nie miał szans na interwencję, a Lech wiedział, że w drugiej połowie będzie musiał się otworzyć, aby wywieźć z Belgii dobry wynik. Już 11 minut po przerwie Genk podwyższył prowadzenie. Bramkę zdobył Samata i Belgowie prowadzili 2:0. W kolejnych akcjach gospodarze trafiali między innymi w słupek i poprzeczkę, do tego dobrze interweniował Jasmin Burić. Ostatecznie Genk wygrał 2:0 i Lech w meczu rewanżowym będzie musiał zagrać świetny mecz, aby awansować dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *